Kiot: skąd to słowo i po co ikonie kamienna rama
Są słowa, które mieszkają naraz w kilku pokojach. Кіот (kiot) jest jednym z nich.
Słownik akademicki definiuje je skromnie: składana rama lub szafka ze szklanymi drzwiczkami na ikony; божник (bożnyk – domowe miejsce na ikony). Słownik etymologiczny prowadzi dalej: słowo zapożyczone z języka średniogreckiego, gdzie κιβωτός oznaczało skrzynię, arkę. Starszy wariant, кивот (kywot) lub ківот (kiwot), słownik objaśniający w tym znaczeniu kwalifikuje już jako przestarzały.
Od tego samego greckiego słowa pochodzi i zupełnie inny przedmiot: kiwot na Święte Dary, stojący na ołtarzu (prestole) i strzegący Świętych Darów. Nie należy ich mylić. Jeden trzyma ikonę, drugi należy do prezbiterium.
Nas interesuje trzecie znaczenie, architektoniczne. Słownik architektoniczny opisuje kiot tak: niewielka nisza w ścianie fasadowej na wizerunek świętego, którą często nakrywano dwuspadowym daszkiem. Tu kiot nie jest już meblem, lecz częścią ściany.
Kamień pojawia się w tej historii wcześnie. W świątyniach okresu średnio- i późnobizantyńskiego na wschodnich filarach po bokach przegrody ołtarzowej umieszczano proskynetaria – duże wizerunki do oddawania czci w rzeźbionych ramach. Badaczka Sofia Kalopissi-Verti pisze, że ramy zwykle wykonywano z marmuru, choć rzemieślnicy pracowali też w tańszych materiałach, na przykład w stiuku. Forma takiej ramy to reliefowy łuk, często podtrzymywany przez podwójne kolumienki związane węzłem. Jeden z najwcześniejszych przykładów znajduje się w kościele Matki Bożej w klasztorze Hosios Lukas w Grecji: łuk, dziś złożony z marmurowych fragmentów, datuje się na czas niedługo po 961 roku. Od X wieku po prawej stronie przegrody najczęściej przedstawiano Chrystusa, po lewej – Matkę Bożą.
Uczciwa uwaga: kamiennego kiotu w dawnych świątyniach Ukrainy w źródłach nie znaleźliśmy. Nawet w soborze św. Włodzimierza w Kijowie (1862–1896) ikonostasy wyrzeźbiono z marmuru kararyjskiego, a kioty są tam z brązu. Zatem kamienny kiot na Ukrainie to raczej powrót do bizantyńskiej logiki niż miejscowy zwyczaj.
Co z tego wynika dla rysunku.
Najpierw ikona, potem rama. Rozmiar wizerunku, jego proporcje i wysokość, na jakiej się znajdzie, wyznaczają całą resztę. Kiot narysowany osobno, a potem dopasowany do ikony, widać z daleka.
Dalej miejsce. W świątyni kiot żyje w suchym cieple i marmur jest tam na miejscu. Na fasadzie rozmowa jest inna: nisza, wgłębienie, daszek nad wizerunkiem. Dwuspadowy daszek z tej słownikowej definicji nie jest ozdobą: woda, która nie dotarła do kamienia, nic mu nie zrobi.
I wreszcie miara. Rama ma trzymać ikonę, a nie z nią rywalizować. Im bogatszy wizerunek, tym spokojniejszy kiot. Zasada jest prosta i najczęściej łamie się ją z miłości do rzeźbienia. Tę miłość rozumiemy.
Jeśli planują Państwo kiot do świątyni czy na fasadę, prosimy przesłać rozmiar ikony i zdjęcie miejsca – od tego zaczniemy. A o tym, jak wizerunek odczytuje się z dołu, jest osobny artykuł: ikona na fasadzie.





